Dwa latka...
... dzisiaj stuknęły temu blogowi ;)
Nazywam się Michał "Graveer" Stefański. Jestem 20-letnim studentem Informatyki na ZUT w Szczecinie. Poza studiowaniem interesuję się fotografią, kulturą dalekiego wschodu i obserwacją kosmosu.
Na blogu opisuję głównie swoje życie i wszelkie rzeczy z nim związane. Od czasu, do czasu skrobnę coś bardziej technicznego.
... dzisiaj stuknęły temu blogowi ;)
Jak pisałem tak zrobiłem. Zacząłem studiować znaczy się. Gdzie i co można wyczytać w zakładce Informacje po prawej.
Pierwszy rok, jak to zwykle bywa, nie jest ściśle powiązany z rzeczywistym kierunkiem studiów. Musi zajść tzw. przesiew, którego to ofiarą nie chciałbym być. Jako, że Szczecin jest, pi razy drzwi, 115 km od Kostrzyna nad Odrą (gdzie dane było mi mieszkać od urodzenia), musiałem znaleźć jakiś zadaszony kawałek podłogi, pod którym spędzę kolejne kilka(naście) miesięcy. Finanse miałem (i mam) dosyć ograniczone, więc wybór padł na siedlisko zła, rozpusty i karaluchów, czyli akademik.
Wbrew wszystkim opiniom, wg których, w DS'ach panuje stan wojenny, flaszki latają nisko, misje na Marsa też, nie jest tak źle. Do hałasu idzie się przyzwyczaić, do mieszkania we trójkę również. Ogólne warunki są akceptowalne. Zresztą, czego się można spodziewać za 270 zł miesięcznie (za które dostajemy przecież miejsce do spania, prąd, wodę, telewizję, internet o atmosferze nie wspomnę).
Co do samych studiów. Na razie jest spokojnie i powoli. Stan ten zapewne się zmieni wraz z pierwszymi egzaminami, ale to wszystko przede mną.
Póki co, trochę mi tęskno do 5-cio miesięcznych wakacji, a najbliższa przerwa dopiero gdzieś w listopadzie. Tak czy inaczej czas powrócić do beztroskiego życia od weekendu do weekendu nie martwiąc się zbytnio o to co pomiędzy ;)
Zdecydowanie trzeba tu zrobić porządek, remont, inwentaryzacje. Ogarnąć ten burdel krótko mówiąc
Nie wspominam już nawet o sensownych wpisach pojawiających się regularnie. Ale najpierw wygląd i organizacja.
Najpierw szablon. Nie jest zły, tylko kolory pro-kapusto-sałatowe mi się nie widzą. Będzie szaro, może granatowo. Będzie. Wkrótce... Chyba jednak wrócę do starego szablonu ;)
Następnie strona o mnie, na której popełnię jakiś portret psychologiczno-społeczny mojej osoby. Taki sieciowy ekshibicjonizm, a co!
Przydałoby się też minibloga umieścić w jakimś widocznym miejscu, boczny panel może.
No i najważniejsze. Ogarnąć się, zacząć pisać. Pomysłów cały łeb pełen, tylko trzeba odkorkować ;)
Politechnika Szczecińska przybliża się dużymi krokami. Jeszcze tylko zawieźć (a najpierw zdobyć) absurdalnie dużą liczbę wszelakich dokumentów i będę oficjalnie darmozjad... studentem. Ciekaw jestem czy wytrzymam do końca ;)
Wrócił. Przeżył. Zdał?
Raczej tak, chociaż w czerwcu się okaże ile te moje wypociny były warte. Póki co czekam na oficjalny klucz do 15.00.
Zadań dwanaście, czyli sporo. Zdążyłem zrobić wszystkie. Nie starczyło czasu na sprawdzenie i pomyślenie nad dwoma, których nie byłem pewien ;| Były funkcje, liniowa, wykładnicza, kwadratowa. Prawdopodobieństwo z dwoma kostkami do gry. Planimetria, nieciekawe zadanie ze stereometrii. Procenty się znalazły, nie mogło zabraknąć oczywiście ciągów. Króciutkie zadanie z wielomianów na rozgrzewkę też było.
Zdawało nas 18. 15 podstawę i trzech samobójców rozszerzenie. Naturalnie było trochę zamieszania bo ktoś dostał ni eten poziom co chciał. Po egzaminie okazało się, że część osób nie zauważyła ostatniego, dwunastego zadania z drzewkiem stochastycznym. Krzyki, przekleństwa, wiadomo.
Przy bramie szkoły zahaczyła mnie z kolegą reporterka z Radia Zachód. Powiedziałem co chciała i pośpieszyłem do domu.
Z matur został mi jeszcze tylko ustny angielski we wtorek za tydzień. Nie powinno być problemu