Sesyja
Nadchodzi taki czas w spokojnym i niczym niewzburzonym życiu studenta, kiedy aktywują się nieznane dotąd obszary mózgu, kiedy doba jest ciągle za krótka i kiedy zarwana noc wydaje się znakomitą oszczędnością czasu.
Tak, sesja. A właściwie, jakieś 2-3 tygodnie przed nią samą. Prowadzący nagle przypominają sobie, że nie mają z czego wystawić oceny i robią dwa kolokwia na raz, na korytarzach widzi się trzy razy więcej studentów niż zazwyczaj, niektórych po raz pierwszy. Ostatecznie jednak, najważniejszą są te cholerne dwa pierwsze tygodnie lutego. Mizerne zbieranie punktów i ciągła myśl "byle do domu, byle do domu".
Ale co tam, noc jeszcze młoda. Póki słońce nie zacznie razić w oczy, można udawać pilnego studenta.